środa, 6 stycznia 2016

Książka jest lepsza niż czytnik e-booków. Czy aby na pewno?

Z dniem dzisiejszym święta Bożego Narodzenia można uznać za skończone. Znowu przed nami czekanie cały rok na ten magiczny czas, gdzie wszystko wydaje się lepsze kolorowe lampki świecą bardziej, grzaniec smakuje lepiej a ludzie wydają się milsi. Zawsze w takie "drugie niedziele" jak dzisiaj lubię spędzać czas na rozpieszczaniu samej siebie (bo kto zrobi to tak dobrze jak ja we własnej osobie :D). Dzisiaj nie ma się czym chwalić, bo nie zrobiłam niczego pożytecznego dla ludzkości, a więcej czasu spałam niż w ogóle siedziałam. Jednak tłumaczę sobie to jednym, bez wątpienia jak człowiek jest chory to musi się wyleżeć :). Między jedną drzemką a drugą, która najczęściej przerywana była przez zatkany nos i niemożność oddychania, zaczynałam czytać. Mam na prawdę dużo książek w domu, każda wolna półka jest zapełniona dwoma rzędami różnych pozycji, a gdy dwa miesiące temu robiłam remont pokoju specjalnie pozbyłam się kilku rzeczy, tylko po to żeby zrobić miejsce dla moich skromnych zbiorów. Sądzę, że ta mania zbierania za niedługo doprowadzi do tego, że będę zmuszona poszukać nowego lokum :).




W książkach oprócz spisanej historii, którą każdy przeżywa na swój indywidualny sposób kocham zapach, odgłos przewijanych stron, oglądanie, co wydarzy się w następnym rozdziale czy ze smutkiem spoglądanie, że koniec tej przygody jest już blisko. Przez bardzo długi okres czasu wzbraniałam się przed czytnikami. Tłumaczyłam to chyba jak każdy miłośnik papieru, po co mi to, przecież nie ma w tym magii odgłosu przewracanych stron czy zapachu starych egzemplarzy. Dlatego cały czas nosiłam w torbie sporych rozmiarów książki w miękkiej i twardej oprawie, do tego notatki i teksty na zajęcia i obowiązkowo śniadanie, z którego nie raz rezygnowałam, bo plecak był za ciężki (no tak szczerze trzeba mieć priorytety). Oczywiście cały czas namawiana do zakupu czytnika odmawiałam sukcesywnie ale stanowczo. Do czasu... Nadszedł ten sądny dzień, który przeżył zapewne każdy student, gdy wchodzisz na uczelnie i słyszysz, że jednak nie przeczytałeś wszystkiego na zajęcia. Panika w głowie, strach i zimny pot, wszystko to pojawia się jednocześnie, co zrobić?! Uciec, wrócić do domu, nie pokazywać się nikomu. Wtedy spotykasz na korytarzu profesora i już wiesz, że nie masz wyjścia musisz być na zajęciach. Podratował mnie znajomy udostępnił mi tekst, który miał na czytniku Kindle, po kolei wytłumaczył jak należy się nim obsługiwać i o dziwo przeczytałam bardzo dużo w bardzo krótkim czasie i pokochałam to małe ale gustowne ustrojstwo. Napisałam do mojego chłopaka, że gdyby widział coś podobnego w korzystnej cenie to czekam na znak, a od razu dokonam zakupu. Długo czekać nie musiałam, dwa tygodnie później, w dniu 23 urodzin rozpakowywałam wielkie pudło na dnie którego znajdował się oto osławiony i tak wcześniej przeze mnie znienawidzony Kindle. Oczywiście nie powstrzymało mnie to przed kupnem książek w fizycznym znaczeniu tego słowa, ale bez wątpienia czytnik e-booków bardzo ułatwia życie takim molom jak ja. 


Jadąc na wakacje zawsze martwiłam się o nadbagaż, bo co można robić na plaży, ile można się opalać?! Zawsze brałam ze sobą ogromne tomiszcza, żeby nie zanudzić się przez dwa tygodnie. Za każdym razem kładąc walizkę na wadze modliłam się, żeby wskaźnik nie pokazał chociażby 27kg. Od czasu, gdy mam Kindle wkładam zawsze czytnik do bagażu podręcznego, a w walizce zawsze mam więcej miejsca chociażby na pamiątki. Co najważniejsze mogę ze sobą wziąć więcej książek i czytać wszystko na co aktualnie mam ochotę kryminał, romans i poezję. Łatwiej dostępna jest również literatura obcojęzyczna a dodatkowo mam jakieś dziwne przeczucie, że szybciej czytam, co niestety zawsze było moim kompleksem. Ponieważ jak profesor z filmu "Między niebem a ziemią" czytam wolniej ale wydaje mi się, że dokładniej, dlatego tak strasznie przeszkadzają mi literówki. Oczywiście nie odbierzcie tego źle, nadal kocham książki i nie potrafię się powstrzymać od kupowania nowych pozycji, które notabene nie mieszczą się pomału w moim pokoju, ale to urządzenie na prawdę ułatwia życie :) 



To nie jest reklama tylko moje osobiste odczucia, może przekonam kogoś kto się jeszcze waha :)

A wy jak spędziliście dzisiejszy dzień? Macie podobne odczucia jak ja? :)
Spokojnego wieczoru! :D

8 komentarzy:

  1. Ja tam jestem niezmiennie za papierową wersją, chociaż zastanawiam się nad pożyczeniem czytnika, bo nigdzie nie mogę znaleźć papierowej wersji jednej z książek.
    Ps. Bardzo mi sie podoba Twój szablon. : )
    Mój kącik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, czekam zatem na opinię jak było po wypróbowaniu czytnika :)

      Usuń
  2. też uważam, że Kindle się czasem sprawdza, chociaż papierowych książek nigdy w moim życiu nie zastąpi. ;) bo moje półki wyglądają tak samo jak u Ciebie, dwa rzędy i szukam ciągle nowych miejsc, żeby je układać. ;) ale powiem szczerze, że długo trwało moje przekonywanie się do Kindla i dopiero mój chłopak się ulitował, widząc jak wielkie książki wożę ze sobą jako lekturę podręczną. ;) niestety, popsuł się ostatnio, a ja wróciłam do wożenia opasłych tomów. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, no tak tu jest problem książka się nie zepsuje a kindle może się i rozładować i zepsuć :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Zdecydowanie wolę papierowe książki, niż czytnik. Może i zająłby mniej miejsca w torbie, ale żal mi tej całej magii, która wynika z pachnących kartek i możliwości dotknięcia czegoś innego, niż urządzenie.
    Przyjemnie się czytało! Miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to tej magii nie da się zastąpić :)
      Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  4. Myślę, że czytniki czasami są naprawdę pomocne, ale jednak nie zastąpią zwykłych książek :)

    http://yozizira.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, w końcu ile trzeba kupić czytników, żeby ładnie wyglądały na półce nie to co książki :)

      Usuń