niedziela, 19 czerwca 2016

Pomysł na piękne ciało z Perfectą!


Nigdy nie wyglądałam tak jak chciałam. Cała masa kompleksów, zaczynając od włosów, na wzroście kończąc. Z czasem człowiek dojrzewa i pomimo, że wciąż przejmuję się swoją powierzchownością to staram się żyć z tymi swoimi własnymi (często wyimaginowanymi) brzydactwami. 


Oczywiście nie zliczę dni i nocy, kiedy to marzyłam o szczupłej sylwetce i wiedziałam, że od jutra zaczynam, wtedy na pewno wszystko się zmieni! Jestem dość uparta, więc czasem udawało mi się osiągnąć zamierzony cel. Jedyny problem był taki, że zawsze określałam sobie jakąś konkretną datę np. wesele przyjaciółki, wakacje itp. Gdy już ten termin mijał wracałam do swoich niezdrowych nawyków nie tylko żywieniowych. Po wypadku, trzy lata temu, mam poważne problemy z kręgosłupem i kolanem, niestety już nie powrócę do wcześniejszego stanu zdrowia. Ten okres sprawił, że przybyło kilogramów jeszcze więcej z prawej i lewej. Jednak wszystko jest do naprawienia, wystarczy być cierpliwym i konsekwentnie dążyć do celu. Bez pośpiechu.


SPORT


Zawsze lubiłam ćwiczyć, nie rozumiałam koleżanek, które wypisywały sobie fałszywe zwolnienia z wychowania fizycznego tylko po to, aby nie złamał się paznokieć. Najbardziej cieszyłam się, gdy mogliśmy grać w siatkówkę lub koszykówkę. Dzisiaj strasznie mi tego brakuję, ale na szczęście coraz więcej jest miejsc, gdzie można sobie samemu zagwarantować dobrą rozrywkę, przy okazji gubiąc zbędne kilogramy. Z czasem polubiłam bardzo ćwiczenia w domu. Fakt, że trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby wstać z łóżka i ćwiczyć przez godzinę, ale ja wolę się pocić w samotności (jakkolwiek to brzmi tak właśnie jest). W swoich czterech kątach mogę ubrać stary dres, niewyjściową koszulkę i nie przejmować się czy ktoś z boku na mnie patrzy. Gdy byłam młodsza nienawidziłam biegać. Jako flegmatyk wszystko przychodziło mi wolniej i jakby w zwolnionym tempie. Zawsze na lekcjach słyszałam "takie długie nogi a dalej z tyłu za wszystkimi". No cóż, nie była to moja ulubiona dziedzina sportu, ale z czasem wiele się zmieniło. W zeszłym roku zaczęłam uczyć się jazdy na rolkach i łyżwach na tyle na ile mi mój kręgosłup pozwolił. Raz postanowiłam ubrać buty do biegania i sprawdzić jak to jest z moją kondycją. Za pierwszym razem wyszło całkiem dobrze jak na mnie, bo aż 3 km i ogromna zadyszka ale z czasem coraz to dalej stawiałam sobie próg odporności i wiedziałam, że mogę więcej. Nastała przerwa w ćwiczeniach, ponieważ należało dokończyć pisanie pracy magisterskiej, nowe stanowisko, rodzaj pracy, a co za tym idzie i stylu życia. I oto jestem ja, niedoskonała próbująca znowu rozpocząć swoją przygodę z bieganiem. Powiem jedno nie jest idealnie, ale z każdym dniem jest lepiej, a moje ciało się zmienia. Widzę to!


WODA


Przy sporym wysiłku trzeba uzupełnić płyny. Nie można doprowadzić do odwodnienia organizmu. Nawet nie wiecie jakie mogą być negatywne konsekwencje nieodpowiedniego nawodnienia. Moja mama należy do osób, które ledwo potrafią  wypić szklankę wody mineralnej. Ja wręcz przeciwnie 2l dziennie to minimum jakie pije tylko pod postacią wody, nie licząc już wszystkich herbat (tylko zielonych), zup i soków wyciskanych. Ostatnio nawet przeczytałam, że nawet kiedy mamy swego rodzaju zachcianki lepiej wypić szklankę wody, ponieważ może się okazać, że nie byliśmy głodni a jedynie spragnieni. Także pamiętajcie: Pijcie dużo wody!

JEDZENIE

Jestem strasznym łakomczuchem. Gdyby przestały istnieć słodycze, ja zapewne jako pierwsza niczym dinozaur wyginęłabym z dnia na dzień. Od stycznia przestałam jeść mięso, dlatego wraz z mamą zmieniłyśmy nasz sposób żywienia na zdrowszy. Jem więcej warzyw i owoców, które uzupełniają mi białko. Czuję się lżej, lepiej chociaż kilogramy nie spadają jak szalone, niekiedy wręcz przeciwnie, ale jest to spowodowane jednym - jem to co lubię najbardziej, ale jedno jest pewne stan mojej skóry znacząco się poprawił! Staram się zachować porcję 5 warzyw i owoców. Wiadomo niekiedy z lepszym lub gorszym skutkiem,  ale większą wagę przykuwam do tego co ostatecznie znajduje się na moim talerzu. Nigdy nie byłam zwolenniczką książkowych diet "słynnych dietetyków", ponieważ po jakimś czasie chodziły pogłoski, że ten sposób żywienia jest nieodpowiedni dla takiej grupy ludzi i brakuje w nim witamin, białka, i innych ważnych dla naszego organizmu składników. Nie lubię też słowa dieta, ponieważ przede wszystkim kojarzy mi się z odmawianiem sobie wszystkiego co smaczne i zdrowie. Wobec tego wolę stosować tak zwany zdrowy rozsądek, czyli nie przesadzać w żadną stronę, ograniczać ale nie wykluczać, szukać zamienników z niezdrowych na zdrowe. Oczywiście, gdyby było mnie stać na dietetyka odwiedziłabym go nieraz, ale że na razie zbieram na coś innego korzystam z tego co oferują inni fit Blogerzy. 

BALSAMY

Zatrzymanie wody w organizmie, pomarańczowa skorka, tłuszczyk... można by tak w kółko, czyli jednym słowem okropny cellulit. Kiedyś w jednym ze skeczy Cezary Pazura powiedział "Gdyby nie kobiety, nadal myślałbym, że to grecki filozof". Niestety jest to mantra prawie każdej kobiet z szerszymi biodrami i nie tylko. Ja zawsze miałam problemy z dolnymi partiami swojego ciała, dlatego kupienie spodni, które będą dobre w udach i pasie, graniczy z cudem. Z wiekiem stan naszej skóry się zmienia, dlatego oprócz ćwiczeń, odpowiedniego odżywiania się, nawadniania i odpoczynku, warto wspomóc się różnego typu mazidłami. Zachęcona reklamą kupiłam Perfecte. Sama nie lubię, gdy kremy są tłuste lub zbyt wodnite, ponieważ na zmianę bardzo wysuszają skórę lub ją zbyt natłuszczają, a umycie później rąk to istna męczarnia. Na szczęście Perfecta Professional Express Slim jest bardzo przyjemna, jej konsystencja jest miękka, lekka i bardzo dobrze się rozprowadza. Dodatkowo wchłanianie to jakiś majstersztyk, przyjemny zapach kojarzy mi się z latem nad morzem (zawsze zwracam na to uwagę, zwłaszcza, że cenię sobie naturalne kosmetyki). Można powiedzieć, że jest to taki dobry kumpel, który akceptuje Cię taką jaką jesteś, ale dodatkowo pomaga Ci z postanowieniem spalania tłuszczu podczas, gdy ty sobie smacznie śpisz!



zBLOGowani.pl

A Wy jakie macie sprawdzone przepisy na poprawienie jakości skóry? Piszcie :)!



5 komentarzy:

  1. picie wody i odrobina ruchu to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie niby wszyscy o tym wiedzą, ale często jednak małe grzeszki żywieniowe biorą górę :)
      Dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  2. w sumie to ja nie mam żadnych pomysłów, bo ostatnio nie za dobrze z moją cerą (głównie na twarzy na szczęście/nieszczęście). ale faktycznie, zgadzam się z Tobą, że odpowiednie nawadnianie działa cuda i odkąd piję więcej wody, to jest lepiej. małe grzeszki żywieniowe są jednak rzeczą, której nie jestem w stanie wyplenić, bo po prostu je lubię i dlatego ciężko mi z tym walczyć. ;) ostatnio zaprzyjaźniłam sie z większą ilością maseczek i peelingów do twarzy i też całkiem nieźle mi pomagają. ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety mnie też się nierzadko zdarza sięgać po niezdrowe przysmaki i zawsze sobie mówię, to już ostatnie! Tjaaaa, ale wiem, że uprawiając sport mam większą świadomość po co sięgam do jedzenia! A wakacje się zbliżają i chociaż troszeczkę musze poprawić moj wygląd dla samej siebie :)

      dziękuję za odwiedziny :)!

      Usuń
  3. U mnie największy problem zawsze jest z piciem wody. Nie umiem dużo pić i często nawet jak sobie postanowię, to zapominam kiedy tylko czymś się zajmę przez dłuższy czas. Z aktywnością fizyczną też ostatnio u mnie niezbyt kolorowo, ale od lipca mam multisporta, to może zacznę korzystać jak znajdę trochę czasu :D

    OdpowiedzUsuń